Ewangelia Jana 6.20-21
Jesteśmy grupą chrześcijan Biblijnie wierzących z Łodzi, którzy całym sercem kochają Boga i pragną czynić Jego wolę. Połączyła nas wiara w Jezusa Chrystusa — naszego Pana i Zbawiciela — bo wierzymy, że „Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (Jana 3:16). Wierzymy, że Pan Jezus oddał swoje życie za ludzi, a Jego ofiara jest wystarczająca, aby człowiek mógł zostać uratowany, ponieważ „jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich” (1 Tymoteusza 2:5–6).
Wierzymy również, że człowiek potrzebuje prawdziwej wewnętrznej przemiany,
bo sam Pan Jezus powiedział: „jeśli się ktoś nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (Jana 3:3). Dlatego chcemy żyć w wierze, która nie polega jedynie na słowach, lecz prowadzi do nowego życia, pokoju serca i wzrastania w posłuszeństwie wobec Boga. Wiemy, że nie ma innej drogi do Ojca poza Jego Synem, bo Chrystus powiedział wyraźnie: „Ja jestem droga i prawda, i życie; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14:6).
Nie gromadzimy się wokół ludzkiej filozofii, tradycji ani religijnego systemu.
Chcemy należeć do Chrystusa, słuchać Jego głosu i żyć według całego Słowa Bożego. Wierzymy, że „całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości”
(2 Tymoteusza 3:16), dlatego Biblia jest dla nas wystarczającym przewodnikiem do poznania Boga, rozeznawania prawdy i wzrastania w wierze.
Jesteśmy ludźmi z różną przeszłością, doświadczeniami i świadectwami, ale Bóg połączył nas w jedną społeczność. Nie stawiamy w centrum człowieka, lecz Jezusa Chrystusa, ponieważ „On także jest Głową Ciała, Kościoła” (Kolosan 1:18). Nie chcemy budować ludzkiej hierarchii ani wywyższać jednych nad drugich, lecz żyć jak rodzina wiary, pamiętając, że Kościół to nie organizacja zbudowana na ludzkiej sile, ale żywa społeczność tych, których Bóg powołał do siebie.
Spotykamy się, aby wspólnie czytać Pismo Święte, modlić się, śpiewać pieśni i wzrastać w poznaniu Boga, tak jak czytamy o pierwszych uczniach, że „trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dzieje Apostolskie 2:42). Pragniemy pobudzać się „do miłości i dobrych uczynków”, nie opuszczając wspólnych zgromadzeń (Hebrajczyków 10:24–25), lecz budując się nawzajem w prawdzie, pokoju i miłości.
Nie szukamy duchowych „fajerwerków” ani tego, co porusza ciało, lecz tego, co naprawdę umacnia ducha i prowadzi do świętego życia. Chcemy być społecznością, która wzrasta nie przez emocjonalne uniesienia, ale przez codzienną wierność Bogu, przez modlitwę, przez Słowo i przez posłuszeństwo. Pragniemy być jak „żywe kamienie”, które „budują się w dom duchowy” (1 Piotra 2:5), aby nasze życie przynosiło chwałę Bogu.
Nie należymy do żadnej denominacji. Szanujemy każdego człowieka, ale nie chcemy zgadzać się na grzech ani rozmywać tego, co Bóg nazwał prawdą. Wierzymy, że Bóg „chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tymoteusza 2:4), dlatego pragniemy świadczyć o Jezusie Chrystusie z miłością, ale i z wiernością temu, co objawił Bóg. Nie chcemy wybierać z Pisma tylko wygodnych fragmentów, lecz przyjmować całe Słowo Boże
i według niego żyć.
Dlatego mówimy o sobie po prostu: Kościół Łódź. Jesteśmy stąd i tutaj chcemy świecić światłem Chrystusa, świadczyć o Jego miłości i zapraszać ludzi do poznania Boga. W świecie pełnym zamętu chcemy trwać przy Jego Słowie, bo wierzymy, że tylko w Panu jest prawdziwy pokój, prawdziwe życie i prawdziwa nadzieja. Chcemy być społecznością, która nie należy do świata, ale do Boga, i która z wiarą oczekuje przyjścia Jego Królestwa.
Zapraszamy Cię do wspólnego szukania Boga w prostocie, miłości i prawdzie Jego Słowa.
Nasze świadectwa
Depresja i pustka
Gdy zaczęłam wchodzić w nastoletnie lata, w moim domu pojawił się problem z alkoholem, tata bardzo zachorował i mama sobie z tym nie radziła. Widząc coraz większą pustkę w życiu i odczuwając brak miłości, w wieku 14 lat wpadłam w depresję. Dorośli to lekceważyli, mówili, że to taki etap i mi przejdzie. Nie przeszło.
Pustkę i niepewność w życiu zaczęłam leczyć imprezami i wieku 15 lat byłam uzależniona od narkotyków, imprez. Ze wzorowej uczennicy stałam się dziewczyną, która ledwo zdawała z klasy do klasy. Przyszedł czas, gdy przestałam wierzyć w Boga, a depresja, uzależnienia i pustka w sercu stawały się tylko coraz większe. Używki i agresja podsycały ciągłe kłótnie. Miałam myśli samobójcze, które krok po kroku przemieniały się w plany, aż w końcu mając życiową stabilizację – nie czułam sensu życia i stanęłam na krawędzi – a dokładniej w oknie na 11 piętrze. Jeden krok dzielił mnie od śmierci, jednak wtedy coś zrzuciło mnie na podłogę, padłam na kolana i powiedziałam “Boże, jeśli istniejesz, uratuj mnie”. Od tego dnia Bóg zabrał mi myśli samobójcze, minęła depresja, uzależnienia. Bóg Ojciec i nasz Pan Jezus Chrystus uratowali moje życie, nasz dom i zmienili wszystko, bo w tym samym czasie odmienili i Jarka. Jestem im wdzięczna za ratunek, ale przede wszystkim za to, że dziś są ze mną w każdej chwili i o każdym czasie! I za to, że już dziś wiem, dokąd zmierzam.
Uczymy się codziennie Bożego prowadzenia
Każdy dzień jest dla nas nową lekcją. Doświadczamy Bożego działania nie przez cielesne „fajerwerki”, lecz przez codzienne, często ciche i małe cuda, które umacniają ducha, uczą zaufania i prowadzą do dojrzalszej wiary.